09.01.2014

30 Day Book Challenge - Day 8

Brak komentarzy // Dodaj komentarz (+)

Dzień 8: Najbardziej przereklamowana książka.

Alchemik - Paulo Coelho

Pamiętam 'szał' na twórczość pana Coelho. Najpierw przeczytałam 'Weronika postanawia umrzeć' i zachwycona książka zdecydowałam się na kolejną pozycję od brazylijskiego pisarza. Długo szukałam i najczęściej polecaną z nich był 'Alchemik'. Zachwycona pierwszą książka z zapałem zaczęłam ją czytać. Przeczytałam ją do końca, ale zrobiłam to z wielkim trudem.Szło mi to dość opornie, praktycznie na każdej kolejnej stronie było dla mnie tylko gorzej, Autor za bardzo się starał i wyszedł mu trochę pseudofilozoficzny tekst, który nie był ani zbyt odkrywczy, ani zaskakujący. Zniechęciłam się przez to niesamowicie do tego autora i do tej pory nie przeczytałam już więcej jego dzieł.

07.01.2014

30 Day Book Challenge - Day 7

Brak komentarzy // Dodaj komentarz (+)

Dzień 7: Książka, która Cię rozśmieszyła.

Dziennik Bridget Jones - Helen Fielding

Świetna książka dla kobiet? Zdecydowanie 'Dziennik Bridget Jones'. Zabawna, idealna na leniwy wieczór przy winie. Opowiada miłosne perypetie tytułowej Bridget Jones, jej szalonej rodzinki i borykanie się z nałogami. Łatwo się z tą postacią utożsamić - jej problemy są takie jak większości współczesnych kobiet.
Przy tym powieść jest niezwykle ciepła i wzbudza pozytywne uczucia. Mimo, że książkę bardzo lubię, o wiele lepiej jej komediowy charakter oddany jest w filmie o tym samym tytule.

06.01.2014

Sherlock - moja nowa obsesja

Brak komentarzy // Dodaj komentarz (+)


Sherlock Holmes - bodajże najsłynniejszy detektyw naszych czasów. Jego postać stworzył szkocki pisarz, sir Artur Conan Doyle. Historia Sherlocka, genialnego detektywa i jego współtowarzysza dr. Watsona są znane i z chęcią czytane również w naszych czasach. Dlaczego postanowiłam napisać o tej postaci? Powody są dwa: pierwszy z nich, to fakt, że słynny detektyw obchodzi dziś 160 urodziny, drugi natomiast to moje niedawne odkrycie, a mianowicie brytyjski serial 'Sherlock' oparty na twórczości Arthura Doyle'a.



O czym jest ten serial? To nic innego jak uwspółcześnione wersje wydarzeń opisanych w książkach. Tytuły odcinków nawiązują do tytułów książek, a życie głównych bohaterów jest odbiciem lustrzanym literackich pierwowzorów, choć niektóre fakty się różnią. Czy scenarzyści nie poszli przez to trochę na łatwiznę? Moim zdaniem zrobili świetną robotę. Sherlock jest niezwykle wnikliwy, potrafi opowiedzieć nasz cały życiorys wyłącznie na podstawie naszego wyglądu. Jest przy tym niezwykle szczery, nie przejmuje się tym, że może urazić tym drugą osobę. Wydaję się nie przejmować ludzkimi uczuciami i sam stara się ukryć swoje. Dr. Watson to jego zupełne przeciwieństwo - jest spokojny, opanowany, często powstrzymuje Sherlocka przed nadmiernym opisywaniem cech i wad innych. Jako były żołnierz ma stalowe nerwy, ale kiedy się zdenerwuje to nic go nie powstrzyma. Początkowo denerwuje go jego nowy, dość ekscentryczny współlokator, ale zauważa w nim cechy i umiejętności, o których wielu może tylko pomarzyć. Charakterystyczne atrybuty Sherlocka, czyli kapelusz i fajka, uległy pewnym przemianom - Sherlock używa plastrów nikotynowych, a kapelusz pojawia się dopiero w toku akcji.


Teraz trochę o samych aktorach. Jak już pisałam, przy okazji recenzji 'Hobbita', Martin Freeman i Benedict Cumberbatch to mój ukochany duet aktorski. Oboje są świetni w swoich rolach - Benedict jako lekko zblazowany i pewny siebie Holmes to majstersztyk. Może aktor nie jest przystojny, ale nadrabia pewnością siebie i niezwykle uwodzicielskim głosem. Za to Freeman jako Watson, jest taki 'do rany przyłóż'. Jest bardzo ciepłą postacią, która jako jedna z nielicznych potrafi utemperować Holmesa. 

Również warto tu wspomnieć o postaciach drugoplanowych. Pani Hudson, właścicielka kamienicy przy Baker Street jest przeurocza i dzielnie znosi humorki Holmesa. Molly Hunter to delikatna, bez pamięci zakochana w Sherlocku patolożka. Holmes swoimi przytykami do niej często ją rani. Jest także Lestrade, oficer policyjny, który prosi Sherlocka o pomoc w rozwiązywaniu spraw, z którymi policja sobie nie radzi (co czasami ciężko mu jest przyznać). Ważną postacią jest także Moriarty, szalony złoczyńca, równie inteligenty co Sherlock, który przewija się przez dwa pierwsze sezony.


Ten serial to istna mieszanka wybuchowa. Przede wszystkim jest to serial kryminalny. Znajdziemy tu także sarkazm, ironię i przede wszystkim genialny brytyjski 'czarny humor'. Niewiele jest seriali, które potrafią nim tak dobrze operować, a 'Sherlock' jest w tym tak dobry, że często cały odcinek spędzam z bananem na twarzy. Serial ma też dość nietypową formułę, bo każda seria ma zaledwie po 3 odcinki, po 1,5 h każdy. Jak dotąd wyszły dwie serie, trzecia, na którą fani czekali dwa lata, miała premierę 1 stycznia. Ja swoją przygodę z tym serialem zaczęłam dość niedawno, ale już jestem jego wierną fanką.


Powyżej dość ciekawe nawiązanie do ról obu aktorów w 'Hobbicie' - Benedict był głosem Smauga, natomiast Martin grał tytułowego hobbita, Bilba :D.

Oglądacie serial? Czy was też ogarnęła 'sherlockomania'? :)

30 Day Book Challenge - Day 6

Brak komentarzy // Dodaj komentarz (+)

Dzień 6: Książka, która Cię zasmuciła.

Chłopcy z Placu Broni - Ferenc Molnár

Jedna z ulubionych książek mojego dzieciństwa to jednocześnie pierwsza książka, która była w pewien sposób zarówno smutna jak i wesoła. Przygody chłopców, ich rywalizacja z Czerwonymi Koszulami o tytułowy Plac Broni to doskonale pokazana przyjaźń, oddanie i braterstwo. Wspominanie postaci Nemeczka zawsze powoduje u mnie lekkie ukłucie w sercu - jest to jedna z moich ulubionych postaci w literaturze dziecięcej. W moim odczuciu jest to jedna z lepszych lektur szkolnych, jakie dane mi było czytać.

05.01.2014

30 Day Book Challenge - Day 5

Brak komentarzy // Dodaj komentarz (+)

Dzień 5: Książka, która cię uszczęśliwia.

Na to pytanie jest tylko jedna odpowiedź.

'Anna i pocałunek w Paryżu' to książka, którą mogę polecić każdemu. Cudowna historia o miłości, przyjaźni, oddaniu a to wszystko w pięknym mieście, jakim jest Paryż. Historia Anny, wysłanej do szkoły w Paryżu,  jest urocza i samemu chciałoby się ją przeżyć. Opisy Paryża sprawiły, że jeszcze bardziej pragnę odwiedzić to miasto. Jeśli jeszcze jej nie czytaliście, a szukacie dobrej książki młodzieżowej to nie zwlekajcie.

04.01.2014

30 Day Book Challenge - Day 4

1 komentarz // Dodaj komentarz (+)

Dzień 4: Ulubiona książka z ulubionej serii.

Jak już mówiłam, przy poprzednim pytaniu, moja ulubiona seria to 'Dary Anioła' Cassandry Clare. A ulubiona książka z tej serii?

Miasto kości - Cassandra ClareMiasto Kości - Cassandra Clare

Zdecydowanie będzie to pierwsza część, czyli 'Miasto Kości'. To właśnie do tej książki mam największy sentyment, bo to od niej zaczęła się moja przygoda ze światem Nocnych Łowców. Film na podstawie książki także mi się podobał, choć po ponownym obejrzeniu jestem trochę mniej entuzjastyczna niż byłam tuż po seansie w kinie. 


03.01.2014

Hobbit: Pustkowie Smauga - recenzja filmowa

Brak komentarzy // Dodaj komentarz (+)
Nie tak dawno temu byłam w kinie na drugiej części 'Hobbita' i postanowiłam podzielić się z wami moimi wrażeniami.


Nie będzie to recenzja analizująca film jako adaptację książki, bo tak naprawdę nie miałam jeszcze okazji jej przeczytać (czego bardzo żałuję). Nie ma chyba nikogo, kto by nigdy nie słyszał o J.R.R. Tolkienie albo o Władcy Pierścieni. Te dwa słowa to już swego rodzaju fenomen, nowa popkultura, która zastąpiła Gwiezdne Wojny. Twórczość tego brytyjskiego pisarza wyznaczyła nowy trend w literaturze - obszerną, wielowątkową powieść fantasy, którą z zapałem czytają zarówno dorośli, jak i dzieci. Filmy na podstawie książek chciano zrealizować już wcześniej, jednak dopiero technologia XX wieku umożliwiła przeniesienie wizji pisarza na klatki filmowe. Sfilmowania tych dzieł - a w sumie tego dzieła, bo Władcy Pierścieni, to tak naprawdę jednak książka - podjął się Peter Jackson. Trzy filmy, które powstały na zawsze wpisały się do światowej popkultury a fanów wciąż przybywa. 10 lat po premierze pierwszej części trylogii 'Władcy Pierścieni' zdecydował się zekranizować kolejne dzieło Tolkiena - 'Hobbit, czyli tam i z powrotem' to prequel do 'Władcy Pierścieni', który rozgrywa się 60 lat wcześniej. Mimo, że ta książka tak jest o wiele cieńsza również postanowił nakręcić trzy filmy. Czy to była dobra decyzja?

Druga część Hobbita podobała mi się o wiele bardziej, niż część pierwsza. Była przede wszystkim bardziej dynamiczna, od początku akcja szła do przodu - w pierwszej części początek strasznie się ciągnie. Kontynuacja Hobbita wydawała się także bardziej mroczna, co mi bardzo przypadło do gustu - miało więcej klimatu z 'Władcy Pierścieni'. Ogólne plusy filmu to:
*przede wszystkim aktorstwo! Ian Mckellen, Martin Freeman, Benedict Cumberbatch (mój ukochany duet - Ci, co oglądają 'Sherlocka', wiedzą co mam na myśli :D), Orlando Bloom - bardzo wysoki poziom aktorstwa, uwielbiam szczególnie Freeman'a jako Bilbo Bagginsa. Miło było zobaczyć z powrotem Legolasa, ale widać było trochę niekonsekwencji w jego postaci. W 'Hobbicie' jest młodszy niż w Trylogii, ale wydaje się być bardziej rozważny i dojrzały (nie tylko mentalnie :D). Jednak jest jeszcze jedna postać, której pojawienie się sprawia, że rozpływam się jak bita śmietana (od powrotu z kina, mój Tumblr przeżywa drugą młodość). Mowa tu o Kilim, którego gra Aidan Turner. Rozpływałam się nad Lukiem z 'Miasta Kości', granym także przez niego, ale Kili jest o wiele bardziej uroczy. No spójrzcie tylko! *o*

*akcja, jak już mówiłam, idzie naprawdę szybko, czasem może nawet aż za szybko, ale nie przeszkadza to w odbiorze. Dynamiczne, pełne akcji sceny są przeplatane z bardziej stonowanymi kadrami, co pozwala widzowi trochę odpocząć od nadmiaru emocji. 

*postać Tauriel nie jest obecna w książce, ale jest dość ciekawym uzupełnieniem filmu. W końcu jest jakaś kobieta, a w sumie elfica, która kosi orków równie skutecznie co facet. I tak ma być :D.

Uwaga Spoiler!
*wątek miłosny w 'Hobbicie' jest dość szeroko komentowany. Mi on zupełnie nie przeszkadzał, jak ktoś napisał zarówno Kili jak i Tauriel są dość 'mlodymi' osobnikami w swoich gatunkach i wiadomo, że w młodym wieku każdy eksperymentuje i szuka własnej ścieżki. Oni wybrali akurat taką. To trochę podobne do wątku Arveny i Aragorna - nigdy nie słyszałam, żeby ktoś skrytykował ich związek, a przecież ona jest elfem a on człowiekiem. Co z tego, że Kili sięga Tauriel do pasa - jak dalej będzie robił takie słodkie oczka jak wyżej, to dla mnie może być nawet z drzewem.
Koniec Spoilera!

*zakończenie filmu było dosyć niespodziewane. Na moim seansie, kiedy ekran zrobił się czarny zapadła cisza, nikt nawet nie szeptał. Kiedy pojawiły się napisy końcowe wszyscy zrobili wielce wymowne: ooo. Ja byłam w takim szoku, że jeszcze z minutę siedziałam i patrzyłam na ekran. 'To już? Koniec?' Chętnie wysiedziałabym jeszcze z godzinę w fotelu, ale cóż, pozostaje mi czekać okrągły rok!

*dużo osób narzeka na długość filmu i podział cienkiej książki na trzy filmy. Dla mnie im dłużej tym lepiej :D.

*uwielbiam ścieżkę dźwiękową z wszystkich filmów Jacksona, ale piosenka 'I see fire' szczególnie zawładnęła moim sercem. Jednocześnie spokojna ale i groźna, zawsze kiedy jej słucham mam mimowolne ciarki. TU możecie jej posłuchać.

*efekty specjalne są po prostu bez zarzutu. Ale jednak chyba największe wrażenie robi smok Smaug, bardzo realistyczny, przez co jeszcze bardziej przerażający. Ja, na miejscu Bilba, dawno miałabym 2 kilo w gaciach :D.

Ogólna moja ocena filmu to 9/10. Film uważam za świetny ale brakowało mi czegoś. Mam nadzieję, że to 'coś' będzie miał ostatni 'Hobbit' i bez oporu, będę mogła dać fulla. 

'Hobbit: Pustkowie Smauga'
Data premiery: 27 grudnia 2013
Długość filmu: 161 min
Reżyseria: Peter Jackson
Na podstawie: 'Hobbit, czyli tam i z powrotem' J.R.R. Tolkien

Ależ się rozpisałam, mam nadzieję, że wytrwacie do końca :). A wy, widzieliście film? Jakie są wasze odczucia?

I jeszcze na koniec, mój ulubieniec: